Mama2c

Mama2c

środa, 7 czerwca 2017

O czerwcowej melancholii

Macie czasem tak, że zrobiłyście całkiem fajne zdjęcia, a brakuje Wam do nich tekstu? Najlepiej dobrego, bo przecież i zdjęcia takie właśnie są? Jakby nie można było wrzucić po prostu tych zdjęć, z podpisem: macie i patrzcie... Albo: w weekend zrobiłam fajne zdjęcia, zobaczcie.

Ale nie... Wewnętrzna presja, narzucona samej sobie, każe coś napisać. Siedzę więc z tymi rzekomo fajnymi- bo przecież to może być tylko moja subiektywna opinia, zdjęciami już dobrych kilka dni i nic. Wiem dokładnie, co chcę napisać, ale to się w ogóle nie przekłada na ładne, sensowne, zdania. Niemoc twórcza.
Dobrze, o jak dobrze, że nie żyję z pisania. Teraz pewnie zamiast mango i lavazzy, jadłabym słone paluszki i zapijała je wodą. I bynajmniej nie byłaby to francuska woda mineralna perrier...

Dziwny nastrój mam ostatnio. "Dziwny"to taki pojemny wyraz, nie sądzicie? Tu można wrzucić wszystko. Dlatego i mój stan ducha jest ostatnio dziwny, bo jednak pisać w czerwcu, że blisko mu już do depresyjnego, to jednak mi się trochę kłóci. Jednak co z tego, że czerwiec, skoro u nas truskawki nie smakują jeszcze tak, jak powinny, a ja wciąż czekam, aż piwonie na działce rozkwitną... Wtedy odtrąbię moje osobiste lato, za nic mając sobie, sztywne kalendarzowe ramy.

Dziwnie mi odkąd zmarł wujek. Nie, nie byłam z Nim, aż tak zżyta. Nie mniej jednak, Jego śmierć zasmuciła nas bardzo... Dotknęłam chyba po raz pierwszy tak bardzo tego, co przecież niby wiedziałam od bardzo dawna. Tyle, że kiedy umarł mój ukochany dziadek miałam zaledwie 6lat i totalnie mgliste pojęcie czym jest śmierć. Babunia? Swoją chorobą zdążyła nas oswoić z tym, że odejdzie, a zrobiła to dokładnie wtedy, kiedy Eliza miała 6tygodni. Raczkowałam właśnie w macierzyństwie, w dodatku nie takim słodko-pierdzącym jak z kolorowych gazet, bo jeszcze w szpitalu pojawiły się pierwsze problemy zdrowotne i tak się już ciągnęły. Moje myśli były więc na tamten czas w przychodniach, poradniach, koncentrowały się na bardzo przyziemnych, doczesnych sprawach, a stojąc nad trumną Babci, zastanawiałam się, o której odciągałam pokarm... I umarł wujek. A miał żyć jeszcze. Był młodszy od mojej Mamy... Umarł. Nie ma Go z nami i już nie będzie. Choć patrzy wciąż ze zdjęć i się uśmiecha. I nie pomaga to, że dobrze Go wspominamy, bo w tym początkowym okresie, dobro i piękno tych wspomnień, pogłębia tylko żal i tęsknotę. Widzę to wyraźnie po Mamie, która mocno odchorowuje śmierć brata...

W międzyczasie umiera Zbigniew Wodecki. Dał mi Pszczółkę Maję, którą nie tylko uwielbiałam, ale stała się ona moim pierwszym wspomnieniem z najdalszych zakamarków mojej pamięci. A dziś? Dziś odkrywam, że równie przyjemnie słucha mi się o "tej dziewczynie z warkoczami"...

W pracy... Tam widzę dużo więcej niż bym chciała. Wciąż jednak robiąc bilans, jestem w stanie wymienić coś na plus. I lubię moje dzieci.

W domu... Z jednej strony atmosfera jest gorąca, a podgrzewa ją nieustannie fakt, że zbliża się koniec roku szkolnego, wystawianie ocen, i takie tam. A, że mamy w domu geniusza (nie, to nie jest ironia!), no to jest, jak jest. Każdy rodzic geniusza wie, że takie dziecko to wyzwanie. Jednak o geniuszu Elizy musi, po prostu musi powstać osobny post, także- cierpliwości. Jest więc z jednej strony gorąco i bardzo nijako. Codzienność i rutyna (poucz się! no czytaj!) wchodzą drzwiami i oknami. Wiem, że każdy czwartoklasista zabiłby mnie w tym momencie śmiechem, ale dzieciaki- ja na te wakacje czekam dzisiaj bardziej niż Wy!

I naprawdę zamierzam odpocząć...
Potrzebuję urlopu, wakacji, resetu. Słońca, piasku (nie wierzę, że to piszę), zimnego piwa... Chcę znowu poczuć ten NAPRAWDĘ wakacyjny klimat. 

Kto jeszcze pamięta, że miałam pokazać zdjęcia z weekendu? :)
Uff, coś się udało do nich napisać :D
W końcu...

Co do zdjęć... Robię ich za dużo. Nawet mając męża informatyka, który wciąż robi tu jakieś czary-mary zwiększające miejsce na laptopie, łapię się na tym, że cały czas szukam jakiejś fotki... I pojęcia nie mam, w którym ze 148749 folderów może ona być :)

Moje zdjęcia dzielą się w zasadzie na dwie główne kategorie: dzieci i to, co warto złapać w kadrze na działce (rośliny, zwierzęta, grill :D) Czasami jednak, przypadkowo bądź i nie, uda mi się zrobić parę fotek, które trochę odbiegają od utartego schematu. Tak było w sobotę...

Ciężko jest robić zdjęcia obcym ludziom, nie naruszając Ich prywatności...
Jakoś tak wzruszyły mnie te starsze osoby. Być może właśnie przez ten mój ostatni "dziwny" nastrój... 






...jak dobrze jest, mieć z kim porozmawiać, spędzić sobotę...
Samotność boli w każdym wieku, ale kiedy dotyka ludzi starszych, kiedy Ich otoczenie się "wykrusza'... cóż dodać- smutne, i to bardzo.

Dla odmiany- mali ludzie, z tą radością w najczystszej, jeszcze niczym nie zmąconej postaci...






Jako dziecko Mamy, która pracując w handlu, nie mogła poświęcić nam każdej soboty i niedzieli, a jeszcze kiedyś hen, hen- i niektórych świąt, inaczej patrzę, na niektóre "składniki krajobrazu". Nie, żebyśmy nie korzystali, bo przecież ci ludzie właśnie po to tam są- żeby zarobić...

I tak właśnie mamy niemal cały przekrój wiekowy:

student:



mężczyzna w średnim wieku:


emeryt/rencista:

A tak w ogóle to wyszliśmy z domu tego dnia, aby popatrzeć na okręty na Wałach Chrobrego:







 ...a skoro inwazja zdjęć, to i te, które do żadnego tekstu w tym poście nie pasują, ale zwyczajnie mi się podobają :)






A pisałam nie raz, że Szczecin taki ładny, że u nas nawet cmentarz warto zobaczyć? :D

24 komentarze:

  1. Refleksyjnie tu. Milo sie czyta. Az sie sama zamyslilam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trzeba i tak. Choć zawsze staram się dążyć jednak do równowagi, to często ostatnio zdarzają mi się takie chwile zamyślenia...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ja mam tak bardzo często, że zdjęcia mam fajne bo trochę się na nad nimi napracuję, a tekst za nic nie chce się ułożyć do nich.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa właśnie i tak :) Zostaje nam chyba instagram :)

      Usuń
  3. ...
    Rozumiem Cię Marta.
    I nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo....




    Zdjęcia przejmujące i z ogromnym kontrastem. Mnie po przeczytaniu i obejrzeniu w mostku przytkało....

    A jestem w takim momencie życia i nastroju, że i ten cmentarz bym obejrzala widząc w nim więcej niż kiedykolwiekindziej.

    A okręty wspaniale. Zapieraja dech i Tymon byłby równie oczarowany. Szkoda że obok naszego Okęcia, nie mamy takich Wałów Chrobrego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*** Iwonko, my już sobie na ten temat popisałyśmy prawda? A Wałów u Was nie, ma bo muszę na coś te blogowe dobre dusze łapać :)

      Usuń
  4. Bardzo trafny post. Ja nie mogę się pogodzić z tym że niektórzy mają końskie zdrowie a go nie szanują a inny wszystko by oddał żeby choć trochę go mieć.....

    Zdjęcia cudne jak zawsze. Chetnie poczytam o geniuszu dziecka Twego😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Aniu, to niesprawiedliwe, ale czy coś jest na tym świecie sprawiedliwe?

      Usuń
  5. Zdjęcia faktycznie piekne! Cholera, musze w końcu zajechać do tego Waszego Szczecina :)
    Tez cierpię ostatnio na niemoc twórczą.....
    Wakacje.....marzą mi się takie wiesz, typowe, leniuchowe, pod palmą i ze słońcem od rana do nocy!
    Wujek, strasznie mi przykro, to zawsze smutna sytuacja bez względu na stopień zażyłości. My ostatnio byliśmy na pogrzebie mamy naszego znajomego, mogła jeszcze żyć młoda była...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ktoś odchodzi za wcześnie, to zawsze jest przykre. Oczywiście, że można dyskutować, kiedy to jest za wcześnie, ale myślę, że wiesz o co mi chodzi...
      Ja też coraz częściej marzę o takich wakacjach. Choć na parę dni, bo wiem, że taka forma to jednak na dłużej nie dla mnie.

      Usuń
  6. Marta co mam napisać.. u mnie podobnie pomimo, że piękny czerwiec, początek lata, piękna pogoda, a w sercu smutek, żal i.. strach ;( A za chwilę wakacje. Nie umiem się z nich cieszyć, nie mogę nic planować, bo nie wiem co będzie..

    Ja już trochę tych pożegnań najbliższych przeżyłam- babcia (miałam 22lata), ciocia, chrzestny, tata, babcia mojego męża, która była wspaniała dla mnie (w styczniu minęło 5lat) teść.. A teraz czeka mnie najgorszy cios, najtrudniejsze pożegnanie... Nie umiem nawet sobie tego wyobrazić, poukładać w głowie.. Bardzo trudny ten czerwiec w tym roku..

    Zdjęcia piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Inesko, rozumiem... Bardzo trudny i smutny to czas dla Ciebie. Czas godzenia się i przygotowywania na to, co nieuchronne, a z czym pogodzić się tak trudno, bez buntu, złości, żalu... Nie potrafię Ci nic doradzić, bo wszystko brzmi tak okrutnie- nacieszcie się sobą? wykorzystajcie ten czas? A czy to się tak da? Czy można się nagadać z kimś bliskim na zapas? Czy można trzymać Jej dłoń, tak, aby wystarczyło Ci to uczucie bliskości na resztę (Twojego) życia...
      Ineski, tradycyjnie przytulam :*

      Usuń
  7. U nas piwonie już się pochyliły, ale zapach na całe podwórko :) Już wiem, że będą w naszym ogrodzie. Mnie urzekają zdjęcia starszych osób. Czasami jak jesteśmy na badaniach w terenie Mąż fotografuje twarze tych ludzi. Pełne zmarszczek, z historią wypisaną na twarzach, ale jakże piękne.
    Ja cmentarze bardzo lubię. Może dlatego, że w dzieciństwie to był codzienny punkt spacerów z moją babcią. A może jeszcze lubię, bo nie mam tak kogoś, z kim byłabym naprawdę mocno związana. Choć każda strata boli. Z czasem mniej, ale ciągle. Widzę, jak mój Mąż tęskni za Tatą, a minęło 15 lat. Jak boli Go, że nie może dzielić się radościami, Tygrysem.
    Aż chciałoby się zobaczyć na żywo te okręty.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy to szczęście, że dzięki Odrze i Wałom Chrobrego, takie imprezy są u nas stosunkowo często :)

      Tak, starość to temat, który można zgłębiać w wielu kontekstach...
      Nie dziwi mnie ta tęsknota i żal, że Tata nie może brać udziału w życiu wnuka :*

      Usuń
  8. Nie znam Szczecina ale z Twoich zdjec naprawde mi sie bardzo podoba. Bylam raz ze tak powiem szybkim przejazdem, mialam kilka godzin czekania na kolejny pociag wiec pizgnelam walize do przechowalni bagazu. Zlapalam za reke malego Juniora i polecielismy wlasnie zobaczyc Waly Chrobrego. Ale to bylo 34 lata temu:((( to nie te same waly:(((
    A zdjec tez robie za duzo, mam jak Ty pierdyliard folderow i osobna skrzynke zewnetrzna tylko na zdjecia a i tak nie ogarniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie miejsce na zdjęcia ogarnia Marcin, ale często słyszę, żebym coś usunęła, bo nie ma miejsca :) Ale ja to tak lubię...
      To prawda, zdjęcia Wałów z tamtych czasów są zupełnie inne... Wszystko się zmienia, nic dodać, nic ująć.

      Usuń
  9. Mam zwykle odwrotnie ;) Tekst to jakiś jest, ale zdjęć zero ;)
    Fajny ten Szczecin a zupełnie nie znam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak Juti, u Ciebie zazwyczaj zdjęć niewiele, ale przy Twoich niesamowitych wpisach, wybaczamy brak fotek :*

      Usuń
    2. A Szczecin koniecznie musisz "zaliczyć" :)

      Usuń
  10. Zdjęcia ładne. Starość, samotność, przemijanie, a obok radość. Szczecin piękny, zresztą zawsze mi się podobał. Miałam przyjemność przez rok studiować w Szczecinie więc znam Park Kasprowicza (piękny!), Błonie, klub Pinokio, Pogodno, Cukrową itp.;-)Z żalem żegnałam i miasto i ludzi, kiedy wracałam do Poznania.
    W obliczu śmierci jesteśmy bezradni. Niby śmierć jest częścią życia, a mimo to kiedy zabiera nam kogoś kogo kochaliśmy zamieramy, tracimy oddech, nie wierzymy...
    Prawie 6 lat temu zmarł mój Tato, nagle, tak po prostu położył się spać i rano już nie żył. Miał 55 lat i jeszcze wiele planów. Umarł daleko od nas, za granicą. Wyjechał i nie wrócił. Wróciło jego ciało w trumnie. Nadal płaczę , tęsknię, choć żyję, śmieje się...
    Rozumiem Cię.
    Widzę, że Eliza z temblakiem - biedulka. Mam nadzieję, że uda się Wam trafić na kompetentnego lekarza, a tak naprawdę na lekarza, któremu będzie się chciało dociekać przyczyn.
    Bardzo dziękuję Ci za obszerna odpowiedź w sprawie gronkowca. U nas tak samo. Kaszel i katar po antybiotykach przechodzi, ale po około miesiącu znów wszystko wraca. Najpierw pojawia się zatkany nos, a potem kaszel. Inhalacje z soli (nobu dose hipertoniczna)po paru dniach pomagają odetkać nos i wtedy zazwyczaj kaszel mija, albo jest słabszy i nie taki męczący, natomiast katar ciągnie się tygodniami - zielony lub żółtawy. Dziękuję za namiary na maść do nosa, na pewno ją wypróbujemy. Co do dymu od brzozy to też już o tym słyszałam i czytałam co nieco. Niby pomysł szamański, ale kto wie może skuteczny???
    Broncho vaxom u Hani wywoływał nasilenie objawów, do tego gorączka co drugi dzień sięgająca nawet do 39,7. Dziecko marniało nam w oczach z każda kolejna dawką. Też była zdziwiona reakcją - nasza pediatra również - bo ja chyba już z 3 razy brałam i nigdy nie miałam żadnych skutków ubocznych, a wręcz przeciwnie - z zatokami i gardłem miałam potem spokój nawet przez 2-3 lata. Wam również życzę szybkiego pozbycia się intruza.
    Kochana, oby szybko minął Ci czas do urlopu!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie wiedziałam, że studiowałaś tutaj. W każdym razie cieszę się, że podobało Ci się u nas. O tak, Pinokio to miejsce kultowe :) Choć nie wiem, czy jeszcze "działa". Już nie ten wiek :)
      Co do Taty to bardzo mi przykro :( Pewnie spadło to nWas jak grom z jasnego Nieba... Nigdy nie ośmielę się na porównania, która śmierć jest lepsza, ale taka z zaskoczenia na pewno paraliżuje najbliższych :(
      Jeśli zaś chodzi o gronkowca, to wydaje mi się, że skoro ta brzoza nie zaszkodzi, to czemu nie spróbować. Już nie pamiętam gdzie, ale czytałam kiedyś dokładną rozpiskę, jak często ludzi to robili... Szkoda, że Hani broncho nie pomogło. Pewnie rzadko się zdarza taka reakcja, no ale się zdarza...
      Ściskam i wszystkiego dobrego Wam życzę!

      Usuń
  11. Niemoc twórcza? W twoim przypadku nic takiego nie ma miejsca :) Tobie się tylko tak wydaje :)
    Zdjęcia piękne choć te obrazujące starość- bardzo smutne. No bardzo wchodzą na psyche takie obrazy.. biedni są Ci co na starość nie mają z kim pogadać, do kogo się przytulić : (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jesteś :* Jednak widzę różnicę, ale będę nad sobą pracować! Podaj mi koniecznie namiary na bloga, bo gdzieś mi to wszystko umknęło.
      Te zdjęcia, starszych ludzi skłaniają do refleksji. U mnie raczej w kierunku "zdołowania" się, ale z drugiej strony- ci ludzie są nadal aktywni, mają siłę i chęci, aby do tego parku wyjść, to już dużo!

      Usuń
  12. Ajjj...U mnie też melancholijnie ostatnio - i coraz częściej jestem offline i skupiam się na tym, co dzieje się poza blogosferą. Chyba podobnie jak Ty potrzebuję oddechu od wszystkiego - i totalnego resetu przynajmniej w okresie wakacyjnym.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!