Mama2c

Mama2c

piątek, 28 lipca 2017

Nasz, póki co, jedyny urlop: Trójmiasto

...No i jestem oficjalnie na urlopie. Jak jest? Chciałabym być miła i kulturalna, nie powinnam więc używać wulgaryzmów, prawda? No to jakby oddać to, jak jest... Jest mokro. Jest szaro. Jest smutno i nudno, a ja czuję, że nawet w listopadzie czułam się lepiej niż teraz. Emocjonalne dno i dwa metry mułu. W listopadzie deszcz i zgnilizna za oknem nikogo nie dziwią. W lipcu? No ja Was proszę.

Paradoksalnie, przeglądając internet, cieszę się, że jestem w domu, w swoich czterech ścianach. Widzę wpisy mam będących z dziećmi na urlopie w naszej (nadmorskiej ;)) okolicy... I zwyczajnie Im współczuję. Współczuję też sobie, ponieważ tu kolejny paradoks- ja tam lubię posiedzieć sobie w domu, ale kiedy to jest mój wybór, moja aktualna potrzeba, a nie przymus, psia mać!
Jakieś plusy? Nie, ja tam nie widzę...

Cofnę się więc wspomnieniami do naszego wyjazdu do Trójmiastu, to przecież mój kolejny zaległy wpis :)

Na początku lipca wzięłam trzy dni urlopu, połączyłam je z weekendem i miałyśmy takie króciutkie mini wakacje. To było dla nas coś nowego, ponieważ po pierwsze Eliza była w tym czasie na obozie, po drugie czekała mnie 5godzinna podróż pociągiem z Lilą (Jej pierwszy, tak długi raz) i po trzecie- to był nasz pierwszy raz w sezonie w Trójmieście. Jakie odczucia? Mieszane :) Nawet bardzo. Generalnie potężnym super plusem była podróż pociągiem. Lila spisała się na medal. Nie bez znaczenia jest tu pewnie fakt, że przedział nie był pełen, a przez ostatnie 2,5 godziny jechała z nami tylko jedna pani... Miała więc luz i swobodę. Do Trójmiasta jechałyśmy autem z Marcinem. Potem On zostawał w pracy, a my koleją do domu :)

Bez wątpienia wyleczyłam się z wyjazdów w tamte okolice w sezonie. Mam porównanie z początku kwietnia i... No nie ma porównania :) Zdecydowanie mając taką możliwość, będę odwiedzała Trójmiasto w innym terminie. 

Dziwnie też było trochę bez Elizy, ale to było jedyna okazja, żeby wtedy pojechać. Obiecałam już Jej, że wrócimy tam najprawdopodobniej w październiku... Mam nadzieję, że się uda.

Jeśli jesteście ciekawe jaką miałyśmy pogodę, to spokojnie- zapewniam Was, że ten brak słońca na zdjęciach i dość ciepłe (no nie zapominajmy, że to był lipiec) ubrania, to naprawdę nie był koniec świata. Kierowca taksówki, który wiózł nas do zoo, opowiadał o bardzo deszczowych dniach poprzedzających nasz przyjazd. A my deszcz miałyśmy tylko ostatniego dnia i to raczej mżawkę...
Także, no cóż, nie poplażowałyśmy, ale generalnie pogoda na plus... Niesamowite, prawda? Człowiek cieszy się z pogody, kiedy może powiedzieć, że nie padało...
A teraz przejdźmy, tradycyjnie już, do zdjęć...

W podróży, każdemu według potrzeb :) 


Dar Pomorza- niesamowity!


Gdyńskie Akwarium. Nie planowaliśmy, ale Lila bardzo chciała pójść. W sumie- bez szału, ale nie żałowaliśmy. 

Znajdź rybkę:)




Znajdź mamę ;)


Ukochana Gdynia! 


Słynny UMAM. Oczywiście było przepysznie, spróbowaliśmy nowości. Niestety były też niemiłe odczucia- kiedy poszliśmy tam drugim razem (o godzinie 17, czynne mają do 20) za witryną były może 3-4ciastka. Cieszę się, że wszystko jest tam świeże, ale no litości... Czym oni chcą handlować do 20? Skoro o 17 nie ma już żadnego wyboru. 





Spacery w Gdańsku...








Tak, to były wakacje z Babcią <3


W zoo bardzo nam się podobało. Duży teren, choć niektóre zwierzęta przestrzeń miały bardzo ograniczoną, niestety.







Zaprzyjaźnione z pensjonatem kociaki...


Chrupiąca malina w jednej z gdańskich galerii- urlop, zakupy, relaks i pyszności. To lubię ;)




Urlopowe atrakcje...


Park Oliwski... Właśnie tu trochę pokropiło.



Czas wracać do domu... 



Dziś mija tydzień mojego urlopu... Już tydzień. Niestety, fatalna, deszczowa pogoda nie tylko opóźniła nasz wyjazd, ale nie pozwoliła na tak lubiane przez nas jednodniowe wycieczki. Udało nam się wybrać na takową tylko raz 

Zrobiliśmy z dziewczynami i przyjaciółką Elizy rundkę po Szczecinie i okolicach. Pogoda generalnie dopisała, ale nie obyło się bez krótkiego opadu i ochłodzenia. Pal licho już te zawirowania pogodowe- w końcu wyszliśmy z domu! Przez te kilka dni, kiedy praktycznie cały czas padało, myślałam, że oszaleję! Głównie Lila dawała mi popalić. Marcin, który w lipcu spędził z Nią dużo więcej czasu jest już chyba na skraju załamania nerwowego :D  I ta uśmiechnięta minka, to naprawdę nie jest komunikat: "spójrzcie na to z przymrużeniem oka". Dziewczynka ewidentnie potrzebuje już chyba powrotu do przedszkolnej rzeczywistości, do starego, dobrze znanego rytmu... 









... Pożegnanie z dziewczynami udane, na słodko, przy... chrupiącej malinie, a jakże! 

A teraz, uciekam na bardzo krótki odpoczynek, bo już z samego rana ruszamy na nasz opóźniony urlop...
Do napisania :*

11 komentarzy:

  1. Moje strony! Fajnie i dziwnie jednocześnie oglądać zdjęcia z tego urlopu. Pogoda niestety jest teraz Do kitu tak zimnego lata nie pamiętam nawet mnie to wkurza bo nie lubię upalow a teraz nawet nie ma okazji się wygrzać. ....aby się poprawiło; )pozdrawiam ciepło; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Słonka dla Was na tym urlopie. Zdjęcia jak zawsze piękne naprawdę Lilla jak modelka😍😍

    OdpowiedzUsuń
  3. Słabo macie z tą pogodą. W stolicy jest deszczu i słońca mniej więcej po równo. No i temperatura około 20 stopni.
    Trzymam kciuki za Wasz urlop.
    A i czy to nie w Szczecinie jest parada wielkich statków jakoś na początku sierpnia. Jeśli tak, to już zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pogoda nad polskim morzem tydzień temu była podobna.. Wręcz jednego dnia miałam 14stopni. Strasznie rosną te Twoje 👭

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać, że było super.
    Smutne tylko to, że pohody brak. Chociaż mam nadzieję, że teraz troszkę słońca będzie i gorąca! :))
    Uwielbiam Wasze zdjęcia! :)
    Piękne to z serduszkiem <3 :***

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim razie udanego urlopu.
    Ja właśnie zaczynam, Tata Tygrysa od tygodnia urlopuje. W tym roku jesteśmy na miejscu ze względu na finanse i obowiązki, ale liczę choć na wypad do warszawskiego zoo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Trójmiasto :) To znaczy Gdańsk najbardziej w sumie, bo z dwoch pozostałych miast niewiele pamiętam :) Chyba slabo nam pokazali na wycieczce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. My ostatni tydzień spędziliśmy w Łebie. Pogoda była nawet w miarę,co prawda pokropiło ale udało nam się nawet wejść do morza - co uznaję za sukces tegorocznego lata. Życzę słoneczka i dużo uśmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wybrałabym się :) Do tego pociągiem, świetna sprawa! Z pogodom to nigdy nie wiadomo. Myślę, że wspomnienia z takiego wypadu z mamą i tak będą najlepsze :) A teraz życzymy słonka!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!