Mama2c

Mama2c

niedziela, 23 lipca 2017

Rostock, Stralsund i my ;) Masa zdjęć, trochę tekstu plus parę słów o tym, co u nas...

Od jutra oficjalnie zaczynam urlop... Choć chyba każdy, kto doczekał (dożył ;)) upragnionych dni wolnych, czuje wolność wraz z ostatnim zamknięciem za sobą drzwi przed przerwą. Także ja czuję się na urlopie od piątku, od godziny 16:30... Muszę jeszcze tylko zajechać do przedszkola po swoje ubrania i prezent od koleżanki, która żegnała się z nami przed wakacyjną przerwą :(

W kwestii urlopu- potrzebowałam go jak jasna cholera, ale o tym zaraz, obawiam się tylko, czy mój mózg faktycznie przejdzie w stan zwany "wolnym od pracy"... Rok temu tak właśnie było. Teraz? Wątpię, żeby się do końca udało. Szykują się u nas naprawdę duże zmiany, związane też z moją osobą i nie tyle co się ich boję, co nie mogę przestać myśleć o tym, jak to teraz będzie. Jak to mówią: "Zwycięskiego składu się nie zmienia"... A u nas zmiany w kadrze i to spore. Nie wiem, czy nasz skład był zwycięski. Bywały momenty kryzysowe, każda z nas jest/była inna, ale jakby nie patrzeć- mimo to, potrafiłyśmy się dobrze dogadywać i priorytetem zawsze było dla nas to, żeby przedszkole funkcjonowało jak należy.

Potrzebowałam wolnego, a teraz, przynajmniej na chwilę obecną, czuję jakiś dziwny niepokój, czuję, że wszystko mnie drażni, mam wrażenie, że wstaję już poirytowana... Naprawdę nie chciałabym zmarnować tych dwóch tygodni. Potrzebuję wypocząć, przed duże "w"... Mam tylko wrażenie, że im bardziej będę się w tej materii spinać, tym mniejsza szansa na to, że odpoczynek dla ciała i głowy, rzeczywiście przyjdzie. Jakieś rady? Przecież nie mogę przez dwa tygodnie pić wina...
Chociaż...

Chciałabym już pisać tu na bieżąco, ale i na to tracę nadzieję :) Wciąż jeszcze nie wygrzebałam się z wyjazdów czerwcowo- lipcowych, a tu mamy już prawie połowę wakacji za nami. I naprawdę nie mogę w to uwierzyć. Jeśli na coś nie jestem jeszcze gotowa, to na powrót Elizy do szkoły. Może nie w sensie fizycznym, bo jeśli chodzi o sam powrót do szkolnej ławki- to proszę bardzo, choćby jutro. Zwyczajnie nie odpoczęłam jeszcze od pilnowania lekcji, sprawdzianów, prac klasowych, czytania lektur... Eliza to bardzo zdolna dziewczyna, z palcem w nosie stać Ją na czerwony pasek. Jednak drugiego takiego lenia to chyba ze świeczką szukać. Pewnie, że część psychologów doradziłaby odpuszczenie i przeczekanie, aż Eliza sama zobaczy swoje błędy i je zrozumie. Jednak jako mama, zwyczajnie obawiam się, że to zrozumienie mogłoby przyjść tuż przed maturą... A na to jednak nie zamierzam czekać :) Także tak- pilnuję, sprawdzam, kocham, ale mam ograniczone zaufanie itd, itd...

Pogoda dla Szczecina na razie zupełnie niewakacyjna, ale czy to mnie jeszcze dziwi? Nie, zupełnie nie. Przecież mamy dokładnie taką już od dwóch miesięcy. Powinniśmy przywyknąć. Czekamy, aż prognozy na Karkonosze będą trochę lepsze, pakujemy się i w drogę.

Póki co, w ramach nadganiania zaległości- nasze "zagraniczne" wojaże :) Jestem na siebie okropnie zła, że tak późno wyściubiliśmy nos za tą naszą najbliższą granicę... Tyle pięknych miejsc na wyciągnięcie ręki. To tylko potwierdza tezę, że ograniczenia są w naszej głowie. Przecież odkąd byłam już na tyle duża, że mogłabym zacząć jeździć w tamtym kierunku, nic się nie zmieniło- nadal po niemiecku umiem powiedzieć tylko "dziękuję" i "dzień dobry/cześć". Wystarczył wyjazd z dziewczynami z pracy do Berlina i moja wewnętrzna granica wiary w to, że jakoś zawsze się dogadam, została mocno przesunięta :)

Apetyt rośnie w miarę jedzenia i tak, jak Agata planuje coraz to nowe wojaże kempingowe, tak ja zaczynam szukać interesujących miejsc trochę bardziej wgłąb Niemiec. Na razie naprawdę tylko szukam i robię w głowie swoją top listę, czekamy aż Lila jednak jeszcze trochę podrośnie i... zmądrzeje. Owszem, pojechać do zoo i potem pójść na krótki spacer po starówce- tyle jeszcze jesteśmy w stanie z Nią zrobić, ale prawdziwe zwiedzanie? Hoho, wolne żarty :)
A mnie się ostatnio zamarzył maraton po berlińskich muzeach...

Migawki z Rostocku:



















Stralsund

Jestem nim oczarowana i na pewno będę chciała tam na spokojnie wrócić. Mają przepiękny ratusz, moje zdjęcia niestety tego nie oddają- robiłam je w biegu, ponieważ dziewczyny jęczały, że Im zimno... W centrum miasta, na chodnikach rosną sobie... malwy, nadając tym samym uliczkom sielskiego, swojskiego klimatu...


















Żeby nie było, że cudze chwalicie... Mój osobisty, prywatny zachód słońca na obrzeżach miasta :)



Dobrze, że moje dzieci kochają pomidorówkę (nigdy nie gotowaną na rosole z wczoraj- rosół kochają jeszcze bardziej :D), mam przynajmniej okazję pójść na działkę po lubczyk i natkę...







Jak widać, poza chwastami, którym taka ilość deszczu wyjątkowo służy, coś tam jeszcze rośnie...
Lilie, że bez fałszywej skromności to napiszę- mam w tym roku cudowne. Podobnie z hortensjami, ale ich zdjęcia w kolejnym poście, bo spamować więcej nie będę :) Niestety, cała reszta naprawdę ginie w chwastach i przestałam się już łudzić, że w tym roku nad tym zapanuję... No nie ma kiedy! 
Tymczasem wreszcie przyniosłam do domu trochę lilii i jutro rano pierwsze co poczuję, to ich niesamowity zapach. Szczęściara ze mnie :) To co? Urlop czas zacząć! 

Jutro faktycznie chyba zacznę urlop z przytupem, ponieważ umówiłyśmy się z dziewczynami z pracy na mieście. Będziemy się jeszcze raz żegnać...


19 komentarzy:

  1. Co za kwiaty! bajka!
    Życzę Ci dobrego - zwłaszcza spokojnego (a teraz wiem, jak to ważne!) urlopu!
    Buzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Juti :*
      Trzymaj się Kochana!

      Usuń
  2. Nie mam złotego środka na wyłączenie w głowie niepokojących myśli. Sama mam z tym problem;) chyba jedynie dużo atrakcji pomaga mi skierować myśli na inne tory. Życzę, żeby Ci się udało wypocząć na maksa, choćby nawet pijąc wino codziennie :)
    Czekam na zdjęcia hortensji jako ich wielka fanka. Nie wiem, czy pamiętasz jak rok temu zalilam Ci się tutaj, że nie mam gdzie hortensji wsadzić? Natchnelas mnie i mam już 3, z czego 2 pięknie teraz kwitną :)))
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na chwilę obecną (deszcz, deszcz, deszcz) to już chyba nawet wino nie pomoże :(
      Pamiętam doskonale. Super, że jednak miejsce się znalazło. Ja jestem wielką ich fanką i muszę przyznać, że dobrze im u mnie- pięknie rosną i wspaniale kwitną. Miałam co prawda w tamtym roku małą przeprawę z anabelką, myślałam nawet, że już po nie, ale koniec końców- ocalała i nawet kwitnie. Zdjęcia na pewno wrzucę, ponieważ fotografowanie ich, to taki mój mały bzik :)
      Czekam też na Twoje fotki jestem ciekawa na jakie się zdecydowałaś.
      Ściskam i buziaki dla Miłoszka!

      Usuń
  3. Kochana cieszę się, że u Was wszystko dobrze. Cudownie wyglądasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niemieckie "sukiennice" równie piękne, a malwy faktycznie, bajecznie wyglądają pod tymi murami :)
    Lila Backer hehe ;)
    Ja z chwastami też w tym roku walczę, wyjątkowo często mi w tym pomaga rundap, bo nie daję rady.
    Lilie przepiękne!!
    WYPOCZYWAJ przez duże W :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Rostocku tych sukiennic było mnóstwo, chyba tyle samo co w Jeleniej Górze... Tworzą klimat. Malwy- na ujęły mnie, a było ich naprawdę sporo, w samym centrum miasta! Można? Można :)
      Buziaki!

      Usuń
  5. No to pij to wino i ładuj akumulatory na "nowe" czasy. Jestem pewna że będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję! Oby, oby...
      Buziaki!

      Usuń
  6. Jeśli chodzi o samopoczucie na urlopie - od lat pracuję z dziećmi i nie znalazłam sposobu na pierwsze tygodnie wakacji: zawsze jestem wyczerpana, rozdrażniona i ...przygnębiona. To koszt pracy z dziećmi. Podziwiam nauczycieli (jak Ty), którzy mają np 2 tyg. urlopu. Jeśli chodzi o osoby pracujące z dziećmi to 2 tyg. to b.mało, żeby odreagować napięcie z całego roku.
    Chyba najlepiej sprawdza się szybka zmiana miejsca - wyjazd. No i warto, abyś spędziła trochę czasu SAMA, bez dzieci. Zadbała o czas tylko dla siebie (np 2 dni sama), o ile to możliwe. Muszę przyznać, że im dłużej pracuje się z dziećmi, tym większe wyczerpanie, ale tak to już jest. Ja pocieszam się, że będzie lepiej, gdy dzieci dorosną i będzie można się regenerować w ciagu roku wieczorami.
    A myśl o popołudniowym siedzeniu nad lekcjami z dziećmi..., rozumiem Cię:)
    Cudowenego urlopu:)
    mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że to specyficzna praca- tyleż samo wdzięczna, co trudna i wymagająca. Byłam (jestem nadal) przeczołgana po tym roku, ale to jeszcze nie tyle co praca z dziećmi (te odczucia jednak zarezerwuje dla ludzi, których staż pracy jest trochę dłuższy niż mój), co zmiany i wizja kolejnych zmian w ostatnim czasie. Nie mogę napisać tu właściwie nic, stąd wszystko takie enigmatyczne...
      Przedszkole, w którym pracuje jest placówką prywatną i dopiero rok temu weszła w życie dwutygodniowa, odgórna przerwa... Do zeszłego roku przedszkole było czynne 12miesięcy... Oczywiście pracownicy mieli urlopy, ale sam fakt PRZERWY tu chodzi. Zgadzam się, 2tygodnie to bardzo mało :(
      Dziękuję :*
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Dobre i dwa tygodnie - chociaż podejrzewam, że to nadal zbyt mało, żeby naprawdę odsapnąć i naładować akumulatory po tylu miesiącach intensywnej pracy. Mam nadzieję, że chociaż po części Ci się to uda - a planowane zmiany wyjdą wszystkim na dobre :*

    Do pokazywanych przez Ciebie miejsc chętnie bym się wybrała - łącznie z Waszą działką, żeby te piękne lilie pooglądać na żywo ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miłego urlopu my zaczynamy dopiero za tydzień, choć ciuchy już przyszykowałam, boję się jedynie deszczu bo ten uporczywie nas prześladuje a co za tym idzie choroby i zmierzlota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. https://m.facebook.com/profile.php?id=100002002952044
      :D

      Usuń
  9. Urlop piękna rzecz, ale wybija też z codziennego rytmu, człowiek trochę nie jest sobą... A może pracując, cały czas nie jest sobą? ;)
    Bardzo fajne zdjęcie, takie zwiedzanie musiało być super!
    Pozdrawiam serdecznie i przyjemności wszelkiej!

    OdpowiedzUsuń
  10. W tym roku wyrwałam 3 tygodnie urlopu.
    Może jakieś megapyszna i megawymagająca potrawa wyrwie Cię z bycia głową w pracy. Jeżeli jest taka, dla takiej Mistrzyni pieczenia i gotowania;)
    Zmiany, cóż nigdy nie są łatwe, ale będzie dobrze, trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam lilie, ale ich zapachu nie lubie... :D Dla mnie jest duszacy, wiercacy w nosie, za intensywny. Kiedy sa u mnie w pelnym rozkwicie, lubie patrzec na nie przez okno, ale na przod domu wole nie chodzic. ;)

    Twoja dzialka jak moj ogrod. Tez mi wszystko pozarastalo. Te kwiaty, ktorym jakos udalo sie przebic przez chwasty, jakos kwitna, ale reszte czasem ciezko znalezc. ;) Warzywnik staramy sie trzymac pod jako taka kontrola, ale i tak wszystko slabo rosnie. :( Nasze lato, choc cieplejsze niz w Polsce, jednak jest w tym roku raczej malo upalne, a za to bardzo mokre. A ze wiosne mielismy baaardzo deszczowa i chlodna, to niestety odbija sie na calym ogrodzie... :/

    U nas juz polowa wakacji autentycznie minela. Potworki wracaja do szkoly rowniutko za miesiac! Na sama mysl ciarki mnie przechodza... A jak mi ostatnio oboje urzadzili pokaz marudzenia i zlosci przy naszych wakacyjnych cwiczeniach, to w ogole na mysl o codziennym odrabianiu lekcji robi mi sie slabo... :(

    Nie wiem czy to zalezy od osobowosci, czy to specyfika pracy, ale ja zawsze dosc szybko przestawiam sie na tryb "urlop". ;) Zazwyczaj jeszcze pierwszego wieczora mysle o pracy, przelatuje w myslach niedokonczone zadania, ale juz nastepnego dnia ulatuje to zupelnie z mojej glowy. Pewnie dlatego potrafie sie swietnie zresetowac na naszych krotkich wypadach. ;) Chociaz stwierdzilam ostatnio, ze "zresetowac" to nie to samo co "odpoczac". W przyszlym roku musze isc w dlugosc a nie w ilosc i zaplanowac mniej wypadow, ale za to dluzszych. ;)

    A co do Twojej pracy, choc piszesz o zmianach dosc enigmatycznie, to trzymam kciuki, zeby sie to jakos poukladalo. ;) Ech, co ja pisze... "Jakos" to sie zawsze pouklada... Trzymam wiec kciuki, zeby poukladalo sie dobrze! Albo bardzo dobrze! :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!