Mama2c

Mama2c

czwartek, 3 sierpnia 2017

Obowiązkowo w lipcu...

Tak już mamy, że są miesiące, które obfitują w wydarzenia, na których staramy się, o ile nie czujemy nawet wewnętrznego przymusu, być. W lipcu są to urodziny mojej chrześnicy Basi, a także Jarmark Jakubowy. Z Basią mam to szczęście, że jest na miejscu, więc nie tylko kontakt mam raczej regularny, ale na każdych Jej urodzinach jestem. Gorzej z Iwo, który mieszka w Skierniewicach...

Basi urodziny, jak co roku, odbyły się na świeżym powietrzu, w Smętowicach. I o dziwo, jak co roku, pogoda dopisała! Jeszcze w piątek padał deszcz, a słupek termometru nie pokazywał wartości, jakich spodziewalibyśmy się w lipcu. Te urodziny, w licznym gronie, to taki miły przerywnik w codzienności- można się pośmiać, porozmawiać, umówić na wspólne wycieczki (jedna już za nami), i oczywiście pojeść pysznego grillowanego jedzonka. A Tata Basi, trzeba przyznać, smykałkę do grilla ma ;)







A coroczny jarmark? Traktujemy go jako przyjemne wydarzenie. Choć spotkałam się z opinią koleżanki z pracy, że nie ma tam nic ciekawego. Hola, hola! Zależy dla kogo. Jasne, że nie liczę tam na specjalne fajerwerki, raczej na spokojny spacer od stoiska do stoiska :) W zamian mogę spróbować wielu regionalnych produktów, kupić coś, czego pewnie nie kupiłabym, gdyby nie jarmark. Nie odczytywać, że uważam wydane tam pieniądze za wyrzucone w błoto. O nie, nie, nie! Wiem na ile mnie stać i trzymam się tego założenia. W tym roku kupiliśmy zestaw miodków w małych słoiczkach- każda z dziewczyn chciała inny smak, to je pogodziliśmy ;), konfiturę z róży (będzie idealna do croissantów), syrop z młodych pędów brzozy (przyda nam się jesienią i zimą), mydełka z Marsylii- rok temu też je kupiliśmy i bardzo nam odpowiadały.

Swojska ze mnie dziewczyna i ja zwyczajnie lubię takie klimaty. To nasz drugi raz, kiedy zaczynam urlop i swoje pierwsze kroki ze świadomością czekającej na mnie laby, kieruję właśnie tam. Dziewczyny też bardzo lubią to wydarzenie, a ja mogę się tylko cieszyć, że mają do tego typu wydarzeń, właśnie taki stosunek. Nikogo do takiej formy spędzania czasu nie namawiam, ale nie ukrywam, że nie znoszę takiego ponuractwa i zgnuśniałego podejścia do życia. Zwłaszcza u młodych ludzi.

My natomiast będziemy na pewno czekać na kolejny jarmark i mamy nadzieję na nim być, ale nie jest to też takie pewne, czy nam się uda. Tegoroczny urlop, mimo, że krótki, rozbudził nasz apetyt na więcej. O tym jednak w poście "urlopowym", a to pewnie jeszcze szmat czasu :D























Parę słów o tym, co u nas. Przygotowania do ślubu mojego Brata ruszyły już pełną parą. Jutro piekę dla Młodej Pary ciasta i babeczki- trzymajcie kciuki. Nic wymyślnego, same proste i sprawdzone przepisy, niestety nie mogę poszaleć. Wszyscy mamy już skompletowaną garderobą, fryzjerzy poumawiani... i naprawdę udzielają mi się te wszystkie pozytywne emocje. Tym bardziej, że kiedy wybije na tym weselu północ, my z Marcinem będziemy świętować naszą 12 rocznicę ślubu... Także za rok będą rocznice dzień po dniu :D

Tymczasem kiedy my żyjemy innymi przygotowaniami, Szczecin przygotowuje się do wielkiego, prestiżowego wydarzenia jakim jest The Tall Ships Races. To już któryś raz z kolei i jestem przekonana, że miasto jak zawsze stanie na wysokości zadania <3
Jesteśmy świeżo po spacerze na Wałach, miałam więc okazję zrobić dla Was parę fotek, jak takie przygotowania wyglądają od kuchni- setki ludzi, tony sprzętu, setki kramów i kramików, testowanie nagłośnienia już na kilka dni przed rozpoczęciem obchodów, pomoc policjantów z Niemiec w zapewnieniu bezpieczeństwa, no i niestety- jak wiemy od znajomych, którzy przyjechali do Szczecina w zeszły weekend- ceny w hotelach wywindowane do nieprzyzwoitości. I to mnie trochę mierzi. O ile chęć zysku przy okazji tak wielkiej, komercyjnej imprezy, jak najbardziej rozumiem, to denerwuje mnie okropnie inny fakt. Wiem, że to w większości ceny pod zagranicznych gości, których już teraz widzieliśmy i słyszeliśmy na każdym kroku. I wiem również, że nawet te nasze ceny 2-3krotnie wyższe niż zazwyczaj, nie uderzą specjalnie w ich kieszenie, to już dla rodaków stanowią raczej skuteczną zaporę. Zwyczajnie przykre. Chociaż pewnie powinnam schować to swoje prospołeczne rozczulanie się do kieszeni i uznać, że jak to w życiu- bussines is bussines. W każdym razie- wszystkim tym, którzy jednak przyjadą do naszego miasta życzę cudownej zabawy. A ze swojej strony obiecuję, że na następny finał regat, jeśli tylko nie będziemy mieli w tym czasie wesela, jestem w stanie zapewnić nocleg dla dwóch rodzin zupełnie za darmo- w zamian za dobre, wesołe towarzystwo :)

Visenno, to Ty mnie natchnęłaś do tej wzmianki o żaglowcach już dziś :)

Zapowiedź postu z urlopu ;)














Po urlopie byłam bardzo stęskniona za tym widokiem :


...i za tym smakiem :) Kto lubi chińszczyznę? Ja uwieeeeeelbiam <3


15 komentarzy:

  1. Góralka jak sie patrzy czekamy na notkę urlopową.
    Udanej imprezki Wam życzę kochani wybawcie sie na weselu nie przejdziecie co byście mogli świętować swoją rocznice ślubu😋

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Góralka, oj góralka... :D
      Dziękujemy!

      Usuń
  2. Ja też bardzo lubię jarmarki i mam nadzieję, że to się nie zmieni, bo od tego roku jestem na nich w pracy. Ale na szczęście znajdą się i takie, podczas których mogę spacerować od straganu do straganu. Już odkładam gotówkę na biesiadę miodową w Tykocinie. Nie jest to duża impreza, jak Wasz jarmark, ale miody są przeróżne.
    Trzymam kciuki za wypieki, życzę dobrych wrażeń z wesela i czekam na ten post urlopowy. Z przyjemnością popatrzę na góry, bo my nie prędko zobaczymy je w realu.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, pytanie czy praca nadal będzie przyjemnością :D Może jednak tak. Myślę, że taki miodowy jarmark też przypadłby nam do gustu.
      Wypieki w trakcie, jest trochę nerwów, obaw- jednak spróbowałam zrobić coś innego, oby efekt był ok.
      Jasne, że postaram się jak najszybciej napisać. Całusy!

      Usuń
    2. Miody co prawda możemy dostać na miejscu, ale tam jest tyle zaskakujących smaków, że zawsze wracamy z czymś nowym. Jakby co to weekend 19-2- sierpnia :) Nocleg macie zapewniony :)

      Usuń
    3. A powiedz mi- macie dostęp do miodów ze sprawdzonego, pewnego źródła? Chodzi mi o takie, co do których będę pewna, że to PRAWDZIWY miód, że zacznie się krystalizować wtedy, kiedy powinien, że nie w nim niczego, czego być nie powinno? Jeśli tak, to miałabym do Was pewną prośbę, ale to już w prywatnej wiadomości.

      Usuń
  3. Oj jak ja bym sie chetnie na wesele wybrala....tylko do zeniaczki chetnych brak :(
    Nawet nie ma kogo wyswatac ;)
    My rowniez krotko przed rocznica...tyle lat z tym samym chlopem/ baba ;) ale warto, bo przeciez nie za kare bralo sie slub?! ;)

    Szczecin- caly czas zacheca i jest w planach...a wszystko to Twoja wina ;) zasluga!
    Jarmarki lubie, pochodze, poogladam, cos nowego poznam i najwazniejsze sprobuje :) I jablka widze- ulubiony przysmak naszej Mlodej- zawsze!!! i tureckie pysznosci :)
    Bawcie sie dobrze, na zdjecia i relacje czekam :) i cieszcie sie Wasza rocznica!!!
    Usciski :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, chyba musisz poczekać na decyzję Młodej :D
      Cieszę się, że macie w planach Szczecin. Daj tylko znać na kiedy, tak, żebym była na miejscu. Wspólna kawa i zwiedzanie obowiązkowe! Może nawet Iwona skusi się w tym czasie też?
      Eliza też uwielbia te jabłka :) Ale tym razem wzięła winogrona dla odmiany.
      Dziękujemy :*

      Usuń
  4. Aż dziw i wielkie szczęście przy tegorocznej pogodzie, że impreza w plenerze się udała! Jarmarki to coś co uwielbiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was też taka klęska z pogodą? :(
      Oj tak, mieliśmy szczęście. My też bardzo lubimy Jarmarki!

      Usuń
  5. Ja lipiec cały przepracowałam. Czekam na poprawe pogody w sierpniu, wtedy mam urlop i jak zasłużę będzie słoneczko. Ślub mojej chrzesniaczki trochę nadwyrężył nasze finanse, więc wakacje w Kaliszu. Dobrze ze jest chociaż basen u nas:PP ...buziaczki Martusia

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka śliczna góralka.
    Jarmarki bardzo lubimy, i oglądanie i kupowanie ręcznie robionych mydeł, konfitur czy miodów (mniam, mniam).
    Na żaglowce może się wybierzemy za rok.

    OdpowiedzUsuń
  7. Marta dziękuje Ci za wsparcie. Twoje słowa naprawdę pomogły mi w trudnych chwilach i sprawiły, że było mi ciepło na sercu.. Dziękuje. Mam nadzieję, że i urlop i wesele brata mieliście udane! Pozdrawiam cię serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię jarmarki bardzo! :)
    Chińszczyznę też!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam lubie jarmarki, festyny, farmy... Wszystko co pozwala na spacer na powietrzu i posmakowanie regionalnych produktow. :)

    Nigdy nie moge sie napatrzec na zdjecia Lili oraz Basi. Juz na zawsze bede miala wryte w pamiec to, kiedy Basia u Was lezala w nosidelku, a malutka Lila do niej ciekawie zagladala. A teraz dziewczyny juz takie duze! :*

    Ach, zaglowce uwielbiam! Ale pewnie nigdy nie bedzie mi dane przybyc do Szczecina na regaty. :(

    Czekam na relacje z urlopu (jaka sliczna ta spodniczka Lili!!!) oraz z wesela, bo juz raczej po? ;)

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!