Mama2c

Mama2c

środa, 9 sierpnia 2017

Specjaliści od krótkich wyjazdów, czyli słów kilka o tym, że na urlopie też można się zmęczyć

Mówią, że wszystko co dobre szybko się kończy... Urlopy kończą się więc najszybciej... I tak, ledwo co zameldowałam Wam, że oficjalnie rozpoczynam urlop, a już trzy dni pracy za mną. Nie wiem, czy ciężko było mi wrócić- po prostu wiedziałam, że muszę to zrobić i jakoś specjalnie się nad tym nie roztkliwiałam. Żeby było jeszcze zabawniej- wzięłam w poniedziałek zmianę od 6.30, czyli otwierałam przedszkole... W życiu bym tego nie zrobiła w innych okolicznościach, ale że przyjechała moja ciocia z wnuczką, na Wałach Chrobrego wciąż trwały regaty... żal byłoby mi kończyć o 17 za cenę pospania sobie tylko troszkę dłużej.

Co do samego powrotu do pracy... moja głowa tam jeszcze nie wróciła ;) Robię oczywiście wszystko, co należy do moich obowiązków, a nawet wdrażam się już do pełnienia nowego stanowiska, ale nadal czuję, że to jeszcze nie to. Pewnie na pełne obroty wrócę dopiero w przyszłym tygodniu- zaraz po wolnym wtorku mamy radę pedagogiczną i może to będzie taki konkretny bodziec, do przełączenia się na tryb "praca". O ile w ogóle uda mi się wskoczyć na obroty, przy moich nowych gabarytach. Dziewczyny! Bez cienia kokieterii, ale ja już przeszłam chyba samą siebie. W każdym spodniach czuję, że jest mniej więcej :D Oczywiście, mogę z zamkniętymi oczami i równo o północy wymienić wszystko, co się do tego przyczyniło... Nie żałowaliśmy sobie na tym urlopie, oj (niestety) nie... Za to na weselu Brata zachowałam umiar, choć jedzenie i tort były przepyszne. Mama tak mnie ścisnęła paskiem do sukienki, że mój żołądek i wszystkie inne narządy układu pokarmowego chyba dopiero następnego dnia odzyskały swój kształt i rozmiar...

Nasz urlop był krótki, ale szalony. Spięliśmy pośladki i napisać, że wykorzystaliśmy każdy dzień, to za mało- my wykorzystaliśmy każdą godzinę :D Wróciłam po tych czterech dniach jak z krzyża zdjęta pod względem fizycznym (kto jeszcze ustawia budzi na urlopie na nieludzką godzinę, tylko po to, żeby gdzieś pojechać, wejść, coś zobaczyć...?) ale za to z zadowoloną i pełną planów na kolejne wyjazdy głową.

Dziś tylko krótki podsumowanie tego, co udało nam się "zrobić', plus parę zdjęć jako dowód :) Obszerny wywód z odczuciami mamy i żony- w najbliższej przyszłości.

Czyli tak- za nami: dwa zamki, dwa wodospady, wejście na Śnieżkę, zwiedzanie Pragi, spacer w trzech pięknych, polskich miastach, masa śmiechu, radości, złości i łez (to akurat Lila :))...

Zamek w Bolkowie (spontanicznie) 


Zamek Chojnik
 

Wodospad Szklarki


Śnieżka


Dziki Wodospad (spontanicznie)
 

Praga



Kłodzko


Zielona Góra (spontanicznie)

Ślub mojego Brata 



Dziewczyny! Nadrobię u Was, tylko czasu nadal brakuje!

33 komentarze:

  1. Niesamowite!!
    Tyle przeżyć i miejsc!
    Jak Wy to zrobiliście?
    Oj, najważniejsze, że się podobało i że te dni przyniosły odprężenie i dużą garść wspomnień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnień będzie co nie miara! Niedługo zdradzę jak nam się to udało ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Wow!!! Zaszaleliscie- prawie jak my ;)
    Po urlopie, takim urlopie dwa, trzy dni na odpoczynek koniecznie musza byc!
    pogoda jak widac dopisala, umory rowniez, czego nam wiecej do szczescia potrzeba?
    Dziewczynki coraz wieksze :O a na zdjeciu z Klodzka wygladacie jak trzy siostry!! Twierdze tez zwiedziliscie??
    Martus w sumie czekam na zamkniecie bloga- bo co z ta praca??
    A tak na marginesie- rodzinnie podoba mi sie bardzo :)
    Usciski kochana i powodzenia w nowej roli! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego? Więcej, więcej możliwości wyjazdów nam trzeba. Kochamy to :)
      Na twierdzę nie mieliśmy już i kasy i siły ;) jeśli mam być szczera, wracaliśmy w takim ukropie- Eliza niestety wymiotowała, mi było co jakiś czas słabo... Lila niezniszczalna z Marcinem :)
      Ja też czekam, aż "się zamknę", ale Ewuś uwierz- choć miałabym rozesłać teraz 10 zaproszeń, to nie mam na to czasu. No tak szalony okres teraz mam... Ale zrobię to, zrobię na pewno.
      Dziękuję, buziaki!

      Usuń
  3. Myśleliśmy i my o Pradze, ale z racji tego, że ten wyjazd w Karkonosze był mało......górski to i kasy poszło więcej i na wypad do Pragi już zabrakło :) Za to mamy jeszcze kilka pomysłów na ponowny wyjazd w te rejony!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też bardzo lubimy tamte okolice, a Pragę lubimy baaaardzo, więc jeśli kiedyś nie mielibyście towarzystwa, a my akurat możliwość i kasę- chętnie bym się dołączyła :)
      Buziaki!

      Usuń
  4. Tyle w kilka dni - rewelacja. Miny zadowolone, urlop udany. A teraz czas odpocząć po takim wysiłku, tylko jak? Ja z Młodym urlopuję, bo Tata już wrócił do pracy. I odpocznę sobie chyba po powrocie do pracy :)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, rozumiem, naprawdę- aż za dobrze. Dzieci w wieku około tygrysowym są chyba najbardziej absorbujące :) Także- niech moc będzie z Tobą Kochana! A w wolnym czasie, kiedy to możliwe- może Tata weźmie Tygrysa na dłuuugi spacer? :)

      Usuń
  5. No i pięknie!!!!
    Tyle zwiedzić, wejść, zejść, podejść, kilometrów w parę dni z dziećmi - szacun;-)))
    Czekam na więcej;-0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Tempo było szalone, ale dzięki temu będzie co wspominać :)
      Będzie, będzie więcej!

      Usuń
  6. Rzeczywiście jesteście mistrzami takich wyjazdów :)
    A mnie się ostatnio chce bardzo leniwie odpoczywać, tylko jakoś nie wychodzi mi wciąż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, może poszukaj złotego środka, albo znajdź odpowiedź na pytanie, czy chcesz, aby Ci wychodziło ;)

      Usuń
  7. no tempo mieliście, że nie powiem, ale że Lila dała rade :) nawet wejść na Śnieżkę to juz wyczyn.....
    teraz po urlopie "wypoczywaj " w pracy :D
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczyn, to prawda. No nie ukrywam,że dość egoistycznie podeszliśmy do tematu i trochę Jej daliśmy w kość...
      Wypoczywaj w pracy... Hmm, coś w tym jest :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Pięknie wykorzystany, intensywny czas! a co to za nowe stanowisko? zdradzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intensywny bardzo, wspaniały.
      Zdradzę. Niedługo :*
      Buziaki Basiu.

      Usuń
  9. Ale ze Wam sie udalo upchnac tyle atrakcji w tak krotkim czasie?
    Mistrzostwo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trochę jak z tym tekstem, że potrzeba jest matką wynalazku- wiedzieliśmy, że na dłużej wyjechać nie możemy, a że apetyt mieliśmy duży, to sobie zafundowaliśmy- góry, zwiedzanie i inne takie ;) Nie żałuję nic a nic, ale fizycznie to w ogóle nie odpoczęłam :)
      Ściskam.

      Usuń
  10. Aaaa jak fajnie:) ja też uwielbiam taki pozytywny wysiłek jadę w jedno miejsce to już czaje ci tu w pobliżu jest jeszcze do zwiedzenia:) na śnieżkę również wspieliśmy się w tym roku (spontaniczny wyjazd weekendowy z dnia na dzień:D) z czego jestem mega dumna a zwłaszcza z mojego meza bo on to raczej kanapowiec a to był nasz pierwszy wyjazd w góry i od razu zdobyty szczyt. Zakochałam się w górach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super- jest nas więcej!
      Gratulacje, szczególnie dla męża! Koniecznie planujcie kolejny górki wypad- podpowiadam, że wrzesień i początek października są wyjątkowo piękne w Karkonoszach!

      Usuń
  11. Nie mam pojecia jak udalo Wam sie to wszystko upchnac w tak krotkim czasie!!! :O Ale zdjecia sa przepiekne, a Wasze wspomnienia zapewne jeszcze wspanialsze! A bol plecow, roznorakich miesni, o ktorych normalnie nie pamieta sie, ze je mamy... Coz, warto! ;)

    Po fajnym urlopie baaardzo ciezko jest przestawic sie na tryb "praca"! Wiem cos o tym. Po naszym najdluzszym, 5-dniowym kempingu, kiedy wrocilam do pracy, nie moglam sobie przypomniec hasla do komputera! To sie nazywa reset! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się Agatko i to wcale nie było takie trudne, ale tak jak pisałam- nie usiedliśmy ani na chwilę na tyłku i nie za bardzo rozkoszowaliśmy się stanem: o jak mi dobrze i błogo na tym urlopie. Tzn było nam błogo i dobrze, ale odczuwaliśmy to w biegu, z jęzorem na wierzchu :)
      Ja co prawda żadnego hasła pamiętać nie muszę, ale sto razy sprawdzałam, czy mam klucz :)

      Usuń
  12. Czytając opisy na blogach o urlopach zastanawiam się czy tylko oj był taki krótki 😂 w ogóle nie odpoczelam - a tak z innej beki Ty coraz piękniejsza!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Może to jakaś moda na krótkie urlopy? :D
      Choć nie powiem- tęsknię za takim trochę dłuższym wyjazdem.
      Buziaki!

      Usuń
  13. Ja uwielbiam takie szalone tempo na wyjazdach i te spontaniczne dobieranie atrakcji . I tez nastawiam budzik na " urlopie " żeby zobaczyć jak najwiecej . Co nas jeszcze łączy ? No niestety ale te spodnie , które piją tu i ówdzie ... Znam ten ból . Zaczęłam nawet dwa razy w tygodniu chodzić na ćwiczenia , których póki co nienawidzę ! A przede mną trochę " szaleństw " . Za tydzień wyjazd nad Soline , potem czwarte wesele w tym roku i dwudniowy wypad do Pragi . Wypad do Pragi w nocy po pracy , powrót nad ranem a potem prosto do pracy . Potem chyba wezmę ze dwa dni urlopu , żeby odpocząć 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak to powinno być- szalone tempo na urlopie, a potem dodatkowe wolne na ochłonięcie, dojście do siebie i choć godzinę leniuchowania! Ale... podoba mi się ten nasz styl. Być może z wiekiem będziemy musieli zwolnić, ale to mam nadzieję- jeszcze trochę :D
      Aneta, jak czekam na post! Wiem, że nie masz kiedy go napisać :)
      Mam nadzieję, że wszystkie szaleństwa będą szalenie miłe i że kiedyś je spiszesz :)
      Buziaki!

      Usuń
  14. Bardzo fajne krotkie wakacje. Tez takie robie z rodzina.
    Potrafilismy w 2 dni zaliczyc wspinaczke w gorach, kapiel pod wodospadem, 3 miasteczka, muzea, galerie, targ-bazaar, obiad w slynnej restauracji i deser w znanym lokalu. Tylko ze w drodze powrotnej wszyscy spali - poza kierowca, oczywiscie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, widzę, że macie podobne podejście i nastawienie jak my :) Cudownie! Też mi się marzy coś takiego, jak opisujesz, ale czekam, aż Lila trochę, no jeszcze troszeczkę podrośnie!
      Ściskam.

      Usuń
  15. No nie, Marta ! Byliście w Bolkowie i nic nie dałaś znać?! To jest dosłownie rzut beretem od nas ! No ale dobra - skoro wypad był spontaniczny, to wybaczam ;)

    Bardzo intensywnie u Was - zresztą u nas podobnie. Jakby tylko portfel się drastycznie nie odchudzał po każdym takim wypadzie - to moglibyśmy jeździć non stop ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ach, Praga... Nepomucena pomacali za przeproszeniem? I następnym razem uprasza się o danie znaka, jak będziecie po Dolnym Śląsku szaleć! Zapraszam na dobre lody i kawę;)

    OdpowiedzUsuń
  17. No prosze, ekspresowe streszczenie jak nie Ty.
    Oj , do Pragi to sie wybieram I wybieram I doleciec nie moge :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!