Mama2c

Mama2c

czwartek, 17 sierpnia 2017

Szczecin?! WARTO!

Myślę sobie, że to co ostatnio charakteryzuje moje posty, to totalny brak chronologii. Ach, kiedy wspomnę te stare dobre czasy, kiedy byłam na bieżąco, baaaaaa! kiedy mogłam, oprócz zapisywania "ku pamięci", spisywać jeszcze moje życiowe refleksje... No łezka się kręci!

Cóż, zamiast roztkliwiać się nad zaległościami, trzeba wziąć się do roboty, a konkretnie- do pisania ;)
Dziś, zanim zdam Wam urlopową relację i zdradzę nasz sekret na maksymalne wykorzystanie czasu na wyjeździe, wrzucę "parę" zdjęć z ostatniej,dużej imprezy w Szczecinie. Po komentarzu Visenny mam prawo sądzić, że wiedzieli o niej nie tylko lokalni mieszkańcy :D

Ok, to był słaby żart- na Wałach, w ciągu tych kilku dni, słyszałam chyba wszystkie języki świata. Nie widziałam co prawda tylu Japończyków, co w Pradze, ale też było tam swoiste, choć chwilowe, multi-kulti. I dobrze, ponieważ to, co działo się w Szczecinie w dniach 04.08- 08.082017, naprawdę warto było zobaczyć. Za nami trzeci raz, kiedy to tu- nad Odrą, kończy się wyścig po Bałtyku największych żaglowców świata. I bez owijania w bawełnę- czuję z tego tytułu swego rodzaju dumę, tym bardziej, że w moich oczach Szczecin po raz kolejny stanął na wysokości zadania. I chyba to nie tylko moje skromne zdanie- obiło mi się o uszy, że wspomina się, że za 4lata żaglowce znów do nas przypłyną. Byłoby wspaniale, ale... cieszyć będziemy się wtedy, kiedy ta informacja się potwierdzi.

Zastanawiam się, jak oddać atmosferę, jaka panuje wtedy na Wałach Chrobrego... Ludzi jest maaaaaaasa.  Oczywiście, im późniejsza godzina, tym gorzej. Dlatego, jeśli rzeczywiście za 4lata będzie nam dane organizować kolejny finał, w końcu zrobię coś, co do tej pory mi się nie udało- pojadę na Wały skoro świt!
Jest zatem tłoczno, jest gwarno, chcąc kupić loda, picie, wejść na pokład żaglowców- swoje trzeba odstać. Jednak okoliczności w jakich musimy znosić te "niewygody" rekompensują nam wszystko. (No przynajmniej mnie!) Przepiękne żaglowce, tak różne, a każdy ma w sobie to coś, co przykuwa uwagę na dłużej, ludzie pogodni, zadowoleni, zrelaksowani...Czuć w powietrzu atmosferę relaksu, przygody, no frajdy po prostu!

Znalazłam dla Was taką ciekawostkę, jak TTSR przedstawiają się w liczbach :) Warto zerknąć ;)

http://www.gs24.pl/regaty/a/5-200-trytek-i-24-tys-kajzerek-czyli-final-regat-w-liczbach-niektore-moga-was-zaskoczyc,12348367/

Podzieliłam dla Was zdjęcia tematycznie. Jest ich tak dużo, że chyba to usystematyzowanie ma sens.


BEZPIECZEŃSTWO

Każda impreza masowa niesie za sobą pewne ryzyko, zwłaszcza w tych czasach. To, że czułam się bezpiecznie, nie wynikało z faktu, że jestem w swoim mieście. Na podstawie tego co widziałam, mam wrażenie, że tegoroczny finał był bardzo dobrze zabezpieczony. Każde możliwe wejście na Wały było obstawione przez policję plus inne służby. Osoby z plecakami były poddawane kontroli. No i tu mała dygresja. Moja torebka była większa niż nie jeden plecak, nikt mnie natomiast nie poprosił na bok. I całe szczęście. Nie dlatego, że zamierzałam dopuścić się czynu z artykułu blablabla, ale czegoż ja w tej torebce nie miałam! Chyba nawet maść na hemoroidy z 2012...






ŻAGLOWCE

Tutaj za wiele nie napiszę- żadne moje zdjęcie nie oddaje ich uroku. To trzeba po prostu zobaczyć. Jak za każdym razem, na nas największe wrażenie zrobiły te rosyjskie- potężne, majestatyczne...
Na żaden nie weszliśmy, ale to był nasz świadomy wybór. Kolejki były gigantyczne, a liczna osób wpuszczanych na pokład ogromna. Nie dało się w takim tłoku i przy płynącej wręcz masie ludzi, na spokojnie zwiedzić, zobaczyć, o tym, żeby usiąść to nawet nie wspomnę...













ROZRYWKA

Od zakupów (głównie rękodzieło- piękne!!!), po koncerty ( między innymi: Piasek, Kayah, Bocelli), zdjęcie z załogami żaglowców, defilady, aż do sporego wesołego miasteczka z dość ekstremalnymi, jak dla mnie, atrakcjami.






 








PYSZNOŚCI

Podczas regat odbył się festiwal foodrtucków, i cóż mogę napisać- no same rarytasy :)






A to wszystko, w kilka godzin po ślubie i weselu Brata, widziałam, uwieczniłam w kadrze i spisałam dla Was JA <3
Nooo, z tym spisaniem to nie do końca zaraz po weselu, ponieważ post pisał się kilka dobrych dni :)


A teraz coś, co mnie zawsze bardzo śmieszyło, a dziś zrobię to sama- o czym chcecie przeczytać najpierw- urlop czy ślub Brata??? A może jeszcze inaczej, i najwięcej głosów zbierze post o hortensjach?? Czekam na propozycje!

21 komentarzy:

  1. Wszystko!! :O
    a tak serio, wazne co masz juz "zaczete"- wtedy istnieje szansa na szybki wpis ;)
    Nie widzialam chyba nigdy zaglowca na zywo... bo wycieczkowe po Baltyku z zaglami dla ozdoby chyba sie nie licza ;) ?
    Slyszalam juz wiele opini o Szczecinie- musze sie przekonac na wlasne oczy- ty powinnas dostac jakas premie za reklame swego miasta!
    Usciski ogromniaste :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęte? No to chyba hortensje, bo część zdjęć sobie wrzuciłam już ;)
      Może dostanę dyplom za promocje, albo klucze do bram miasta ;)
      A do Szczecina, jak wiesz, serdecznie zapraszam!

      Usuń
  2. Slub brata, a potem urlop, no i hortensje. W tej kolejnosci. A ja jeszcze czekam na wpis o obozie karate Luizy - zalegly sprzed 1,5 roku, mniej wiecej. Dzieki za link nt. TTSR. Wspaniala relacja! Pamietam z mlodosci podczas wakacji w Trojmiescie, gdy mozna bylo zwiedzac ogromny yacht Dar Pomorza - juz wowczas statek-muzeum, a takze nowoczesny, piekny Dar Mlodziezy - w przerwach miedzy rejsami. Do dzis to pamietam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak- też mam w głowie te baaaardzo zaległe wpisy. Muszę chyba naprawdę w końcu porządnie przysiąść!
      Mnie też bardzo podoba się zwiedzanie żaglowców, ale z całą pewnością nie polecam tego na TTSR. Żałuję teraz, że nie zrobiłam zdjęć jakie były kolejki, żeby w ogóle wejść. Wydaje mi się, że to żadna przyjemność biec potem przez pokład, szczególnie z dziećmi ;) Choć przyznaję- te rosyjskie chciałabym "zaliczyć" wszystkie!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. W Szczecinie bylam tylko dwa razy . Zlozyc papiery na studia, a pozniej je odebrac :-) nie mialam jednak mozliwosci zwiedzenia miasta, a szkoda,bo wydaje sie bardzo ladne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniu, i jest ładne, ale poświęciłabym tu 2-3dni góra :) Także- może kiedyś się zdecydujecie, nawet z Bydgoszczy wpaść tutaj.

      Usuń
  4. Ja od dawna wiem, że Szczecin to fajne miasto, no i ludzie. Rok spędziłam w tym mieście i zawsze będę wspominać go z nostalgią;-)))Żaglowce piękne!!!!Tez nigdy nie wiedziałam ich na "żywo".
    Dawaj po kolei czyli ślub, wakacje i hortensje;-)
    A ja cierpliwe czekam jeszcze na wpis o Miśku i jego historii;-0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już pisałam wyżej, że obiecuję się spiąć i te naprawdę zaległe posty napisać :)
      A wiesz, że pracuję teraz z dziewczyną z Warszawy i Ona też zachwyca się ludźmi- że tacy życzliwi, pomocni, spokojni. Po pędzącej Warszawie to trochę Jej odczucia mnie nie dziwią, ale jako szczecinianka, jakoś na co dzień nie zwracam na to uwagi :)
      Buźka!

      Usuń
  5. piękna relacja, nigdy nie byłam w Szczecinie wię z przyjemnością dzięki tobie poznaję to piękne miasto. a żaglowce - zawsze mi się podobały
    chyba najpierw wakacje :)
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leptir, kto wie- może kiedyś uda się jeszcze zobaczyć Szczecin na żywo! Wybierzcie się z Córcią.
      Żaglowce mają to coś, a jeszcze jak rozwiną żagle... Albo wieczorem- takie oświetlone, no jest klimat!

      Usuń
  6. Piekna impreza, na pewno wybralabym sie tam skoro swit bedac na Twoim miejscu;)) ale wiem, ze z dziecmi to nie jest tak latwo.
    Przeczytalam artykul, obejrzalam zdjecia i dziekuje:****
    Ach, nie mam zadnych preferencji co do wyboru nastepnej notki, po prostu bez wzgledu na to co napiszesz, wiem, ze przeczytam z przyjemnoscia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, pluję sobie w brodę, że nie pojechałam właśnie skoro świt, no bo nie wiadomo, czy faktycznie będzie tak szybko okazja... Wiesz, to może nie konkretnie "wina" dzieci, ale zwyczajnie byłam zbyt zmęczona, żeby wstać, ale masz rację- po części to przez dzieci :D
      Dziękuję za tak miłe słowa! Stuknijmy się kawką ze wzmocnioną bitą śmietaną :D

      Usuń
  7. Aaaa! Zrobiłaś mi smaka na frytki belgijskie!! A to dopiero 8:50 rano!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy 8.50 to nie jest idealna godzina na frytki belgijskie??? :)
      Smacznego!

      Usuń
  8. Muszę przyznać że nigdy w Szczecinie nie byłam - zdjęcia waszej rodziny zachęcają!! U mnie też brak systematyczności na blogu.. Nie wiem jak mogłam narzekać przy jednym dziecku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, dokładnie...
      W takim razie czekamy na Was w Szczecinie :*

      Usuń
  9. Ślub brata!Szczecin bardzo urokliwy...sto lat temu miałam chłopaka stamtąd:) Mieszkał na Pogodnie, na fajnej ulicy Koziorowskiego...od tego czasu miasto wypiękniało, ale już tego dawnego uroku mi brak:)A wiesz-bardzo mi się podoba, ze tak często jest z Wami Twoja Mama:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Żaglowce robią wrażenie. Miałam okazję wiele lat temu widzieć i zwiedzać je w Gdyni. W Szczecinie nigdy nie byłam, a oboje mamy tam rodzinę. Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  11. fajne te łódki. Też jedną mam. Tylko mniejszą taką..:P z wiosłami i na ryby tylko się nadaje:) fajnie Wam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja po prosze najpierw ślub brata. na pewno przeczytam wszystko. mam teraz duzooo wolnego czasu.
    a miasta zazdroszcze, naprawde. tez bym czuła dumę :)
    buziaki Marta

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzisz, nadrabiam zaległości, czekam na brawa ;)
    Piękne to Wasze miasto i super atrakcje. Zdjęcia zachwycają, podobnych doznań szukałam w Gdańsku w którym się zgubiłam.
    A cholera głodan się zrobiłam na maxa po tych pysznosciach ze zdjęć ;)
    Dawaj hortensje ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie komentarz. Dzięki temu będę mogła odwdzięczyć się tym samym!